niedziela, 20 stycznia 2013

Zaczyna się!

Uff, jako że przyznałam się już na blogu że oczekujemy Matyldy, to dziś jej zasługą wkradnie się tu kilka zdjęć z mojej walki z kaftanikami, bodziakami, śpiochami, pajacami itp itd
Nie wiem jak jest u Was, wśród Waszych znajomych ale u nas wszystko krąży - od odzieży ciążowej po rzecz jasna ciuszki dziecięce... Tym samym dziś doszłam do wniosku,że pomijając to, co sama zdążyłam kupić, to już nic więcej chyba na początek dokupować nie muszę.... Przywieźliśmy dziś bowiem solidną dostawę!
Jak to wysypałam na podłodze w salonie, to strach mnie ogarnął:P
Zresztą sami zobaczcie:

wysypałam z pudła
Potem nastąpił etap, w którym chciałam te rzeczy posegregować rozmiarami i dopisać mniej więcej do mojej magicznej listy - tak, by finalnie móc stwierdzić czy czegoś mi dla Matyldy brakuje czy też wszystkiego mam aż nadto.
Tak więc kolejna faza miała się tak:


Potem doliczyłam się wszystkiego ( w sumie to brak nam chyba jedynie skarpetek:P) i podzieliłam kolorami. Pierwsza pralka już zapakowana i ustawiona na włączenie się o 8 rano, 2 kolejne czekają...
Póki co piorę to tylko dla odświeżenia, by móc schować do regału. Potem czeka konkretne pranie w jakimś dzieciowym specyfiku i pewnie prasowanie.... Choć zastanawia mnie jedno: czy jeśli użyję programu baby care (z dodatkowym płukaniem) a potem wysuszę wszystko w suszarce (czyli w wysokiej temp) to czy prasowanie będzie konieczne? Ot dylemat kobiety przed pierwszym porodem:) Może bardziej zaawansowane w temacie mamy mi pomogą w tej kwestii? Pomijam rzecz jasna stronę wizualną - po wypróbowaniu suszenia na dziecięcych ciuszkach zauważyłam że większość z nich nie gniecie się, jedynie kilka sztuk jak dotąd wymagało prasowania ze względów estetycznych bynajmniej:)
Tak więc chętnie poczytam wszelkich wskazówek - bywają tu jakieś mamy?:)

Pozdrawiam,


9 komentarzy:

  1. No cóż.... w tym temacie nie pomogę, ale mogę popytać, jak będzie trzeba ;)

    Powiem Ci natomiast, że wśród moich znajomych i w rodzinie od zawsze krążą małe ciuszki i akcesoria. Niektóre z nich mają już naprawdę długi staż i "zaliczyły" gromady dzieciątek :) I bardzo mi się ta idea podoba, przecież maluchy tak szybko wyrastają ze swoich ubranek, że one nawet nie zdążą się zniszczyć, w dodatku wielka to oszczędność dla rodziców, którzy i tak mają sporo wydatków, kiedy pojawia się maleństwo. No i jest to REUSE <3 w czystej postaci :D

    Pozdrawiam serdecznie Popowicką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiem tak: przy pierwszym dziecku prasowałam wszystko, przy drugim tylko bieliznę,czyli body itp., a przy trzecim nic absolutnie! więc myslę że to czysta przyjemność to prasowanie przy pierwszej córeczce (i życze kolejnych)-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana....prasowałam tylko ze względów estetycznych. Prałam ubrania w zwykłym proszku, tylko podwójnie płukałam. Dzieci nie maja żadnych uczuleń, ani problemów skórnych...teraz i nigdy wcześniej. Wychodziłam z nimi na świeże powietrze od 3 dnia życia (córka ur. 29 listopad!) Córka ma 11 lat, synek 4.5. Nigdy nie chorowały... ani razu. Serio. Moi znajomi to wiedzą i zawsze mnie pytają - dlaczego? hmm nie wiem czy to geny, czy jaki czort. Ubierałam tylko o jedną warstwę więcej niż ja miałam na sobie. Nie pieściłam się specjalnie jakoś. Fakt karmiłam piersią córkę 1.5 roku, synka prawie rok. Może to to. Dawałam cytrusy wcześniej niż zalecają, nie myłam ciągle rączek, pozwalałam lizać podłogi, psa i inne rzeczy jakie tylko przyszły im do głowy. Oboje uczęszczali przed ukończeniem roku do żłobka, później do przedszkola. Całowałam ich 1000 razy podczas dnia, mimo że piszą takie straszne rzeczy w poradnikach o bakteriach( jak można nie całować ciągle takiego cudnego bobasa??) Podczas pierwszej ciąży przeczytałam pewien artykuł o dzieciach, o bakteriach na otaczających nas przedmiotach i wybrałam taką drogę. Dzisiaj jestem z tego zadowolona :)
    buziaki dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odpowiedź:) Ja też jestem daleka od szaleństw i nie zamierzam dziecka izolować i wycierać mu rączek co chwilę:) Chyba prasować będę jedynie to, co będzie tego wymagało ze względów estetycznych...
      Nie ma co wariować, a izolacja dziecka od wszelkich bakterii chyba kompletnie mija się z celem - potem wystarczy że na dwór wyjdzie albo do marketu i szoku dozna:P

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Wpadłam na Twój blog z linka pod podpisem na forum babyboom. Jestem tam pod nickiem mavika na majówkach :) Przejrzałam blog od początku i jestem zachwycona! Twoje pomysły idealnie trafiają w mój gust. A że niedługo będziemy się budować, z pewnością podchwycę kilka Twoich pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj mavika:)
      Miło mi,że Ci się podoba u mnie:) zazdroszczę planów budowy, my - mam nadzieję max 3lata jeszcze, musimy jeszcze umieć wpasować się w nasze 42m2;0 ale udoskonalamy je jak tylko się da!:D

      Usuń
  5. Mi do głowy by nie przyszło, żeby prasować dzidziusiowe ubrania, które są mniejsze od żelazka. Dni mijały, wszystko było pięknie... aż pewnego razu wpadła moja mama i jakoś się połapała. Zrobiła dziką awanturę, po czym przeprasowała całą Marcinową garderobę i zapowiedziała, że jak nie mam czasu, to ona chętnie będzie jego ubrania prać i prasować. "Bo kto to widział, żeby dla dzidziusia niewyprasowane było!" ;)
    I chociaż mam politykę utrzymywania wyraźnych granic w ingerencji rodziców w moje życie, perspektywa bycia zwolnioną z prania super-brudnych ubrań małego, bardzo mnie zachwyciła... I na razie tak zostało :)
    Także powodzenia!
    Myślę, że prasowanie ma większe znaczenie na samym początku, w tych pierwszych dniach w szpitalu. A potem... pf! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana prasuj :) raz, że estetycznie, dwa "ponoć" dzięki temu zabijesz wirusy, poza tym czemu masz nie prasować ukochanej córuni, co??? :)))
    A proszę to kup Jelp i płyn do płukania też możesz Jelp :) super mi się sprawdził, by Melona atopowej skórze! Buziam

    OdpowiedzUsuń

Miło mi czytać wszelkie opinie - zapraszam do aktywnego spędzania czasu na moim blogu:)