Wstałam o świcie bo potrzeby naturalne zawezwały - i teraz zasnąć nie mogę... Postanowiłam więc, że nie będę się w łóżku miętosić z boku na bok! Słonko powoli wstaje - to i ja mogę!
Na początek pokażę Wam "uruchomiony balkon":) Jest niewielki, i niewielki jego fragment też dzisiaj pokażę.... ale jednak!
To klimat jaki stwarza lampion - zeszłoroczny prezent urodzinowy od moich rodziców:) Mimo, że urodziny mam latem, to jednak trafił pod nasz dach dopiero jesienią. Wczoraj więc zainaugurowałam jego byt w domniemanym miejscu - marzyłam o takim z szybkami, właśnie na balkon... By ogień nie gasł, a tylko umilał spędzane tam wieczory...
Prawda że uroczy? Na dodatek bluszcz coraz więcej liści rozwija, w weekend mam zamiar udać się po brakujące kwiaty do dwóch donic (póki co tylko jedna zapełniona kolorami) - będzie znów kolorowo i cudnie! Tak jak rok temu, czy też lepiej?:) Pochwalę się pewnie niebawem...
To jednak nie wszystko!
Wczoraj miała miejsce jeszcze jedna inauguracja! Oficjalne rozpoczęcie sezonu balkonowego! Najpierw kawka, a w ciągu dnia woda z miętą i cytryną i...... szydełko;)
Oto efekty:
Kolorowa na maxa - pierwszy z efektów wykorzystania zakupionych końcówek włóczek wszelakich:) Nie wiem jeszcze w której części mieszkania zamieszka...
W kolejnych dniach chcę zająć się szydełkowym ożywieniem krzeseł balkonowych:)
Miłego i słonecznego dnia!!!
czwartek, 9 maja 2013
piątek, 3 maja 2013
Wygrane cudowne Candy i ukończona poducha...
Tak, tak! Wygrałam Candy!!! I to wyjątkowe takie! U funity !!!
A czemu wyjątkowe?
Bo umożliwiło zakupy w Kapibarze!!! :D Tak tak.... from Kapibara with LOVE... tytuł w sam raz!:)
Dziękuję więc na łamach mego skromnego bloga!
Powyższym zdjęciem zdradziłam już jak wykorzystałam wygrany bon. Jak zwykle miałam dylemat na co się zdecydować. Tak to jest jeśli robi się zakupy w miejscu, w którym nie ma przypadkowych rzeczy i z których każdą chciałoby się po prostu mieć:)
Zdecydowały zatem kwestie ściśle praktyczne! Zdecydowałam się na zakup kosza marki
Miałam w zamyśle dwa możliwe zastosowania dla niego - miał stać się czymś, co w końcu ujarzmi rosnący zbiór moich włóczek do szydełkowania, lub też - co zresztą wygrało - miał stać się miejscem na poduchy i narzutę, które ściągane na noc z łóżka lądowały wiecznie to tu, to tam! W wiecznym nieporządku!
Wielkość kosza mnie mile zaskoczyła, mimo że zmusiła nas do odkręcenia jednej z półek:
Jednak brak półki spokojnie mogę zaakceptować na rzecz kosza, który naprawdę jest w stanie pomieścić to, co trzeba a w dodatku jest po prostu przepiękną ozdobą - nawet jeśli stoi pusty.
Na zdjęciach, które zdecydowałam się Wam pokazać skrywa świeżo ukończoną przeze mnie poduchę.
A czemu wyjątkowe?
Bo umożliwiło zakupy w Kapibarze!!! :D Tak tak.... from Kapibara with LOVE... tytuł w sam raz!:)
Dziękuję więc na łamach mego skromnego bloga!
Powyższym zdjęciem zdradziłam już jak wykorzystałam wygrany bon. Jak zwykle miałam dylemat na co się zdecydować. Tak to jest jeśli robi się zakupy w miejscu, w którym nie ma przypadkowych rzeczy i z których każdą chciałoby się po prostu mieć:)
Zdecydowały zatem kwestie ściśle praktyczne! Zdecydowałam się na zakup kosza marki
Miałam w zamyśle dwa możliwe zastosowania dla niego - miał stać się czymś, co w końcu ujarzmi rosnący zbiór moich włóczek do szydełkowania, lub też - co zresztą wygrało - miał stać się miejscem na poduchy i narzutę, które ściągane na noc z łóżka lądowały wiecznie to tu, to tam! W wiecznym nieporządku!
Wielkość kosza mnie mile zaskoczyła, mimo że zmusiła nas do odkręcenia jednej z półek:
![]() |
najniższa z półek LACK musiała zostać odkręcona |
Na zdjęciach, które zdecydowałam się Wam pokazać skrywa świeżo ukończoną przeze mnie poduchę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)